Kilka lat temu, na jednym z profili poświęconym starym fotografiom Krakowa, zobaczyłem jedną która stała się motywem przewodnim tej sesji.

Nad brzegiem Wisły, od strony Podgórza, na wysokości dzisiejszej Kładki Ojca Bernatka, stały dwie osoby. Wszystko wskazywało na to, że zdjęcie pochodzi z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Mimo tego, że fotografia była czarno biała, dało się dostrzec, że dzień jest słoneczny, a uśmiechy nie schodzą z twarzy przedstawionych osób. Jakie było moje zdziwienie gdy dostrzegłem, że miejsce w którym była wykonana fotografia, do dzisiaj mijane jest przez mieszkańców i turystów. Tylko widok po drugiej stronie rzeki nieznacznie się zmienił.

Co zatem ma wspólnego zdjęcie sprzed stu lat do sesji która odbyła się zaledwie kilka dni temu? Wtedy jeszcze tego nie dostrzegłem, ale... dzisiaj już wiem, że wiele! A wszystko zaczęło się od pewnego filmu...

Ci z Was którzy urodzili się w latach 80-tych, powinni dobrze znać film, który dość często był puszczany w telewizji. Film w którym szalony naukowiec konstruuje super samochód którym można podróżować w czasie. Tak, chodzi o „Powrót do przyszłości”. Nawet nie wiecie jak wiele lat zajęło mi zrozumienie tego dość przewrotnego tytułu. Przecież nie można powrócić do czegoś co jeszcze nie nastąpiło. Głowa nastolatka z podkrakowskiej prowincji jeszcze tego nie ogarniała ;)

Natalia i Maciej to dla mnie para wyjątkowa. Ich wyjątkowość (gdybym był mniej oficjalny, napisałbym „zajebiaszczość”) polegała na tym, że... nie jestem ich fotografem ślubnym hehe. Gdybym nie znał ich historii, od razu zanuciłbym w tym miejscu „Jak do tego doszło, nie wiem” ;))) ale... już wiem.

Pewnego dnia napisała do mnie Natalia. Gdzieś w czeluściach internetu, natrafiła na moje zdjęcia z jednej z sesji. Dzisiaj już nie pamięta czy była to sesja Eweliny i Huberta nad brzegiem Wisły czy Alicji i Łukasza gnających Vespą po krakowskim Kazimierzu. Pamiętała jednak styl zdjęć, który przypadł jej od razu do gustu. Gdy podzieliła się swoimi „ochami” i „achami” z Maciejem, kwestią czasu był kontakt ze mną i umówienie się na sesję.

Czytając wiadomość, dowiedziałem się, że ślub ma odbyć się pod koniec maja hen hen daleko, w Krainie Wiecznych Wiatrów (przynajmniej zawsze tak jest gdy tam przyjeżdżam ;) ). Czasu nie zostało wiele ale postanowili, że chcieliby mieć pamiątkę z czasu który spędzili w Grodzie Kraka. Czasu, gdy ich miłość dojrzewała pomiędzy kolejnymi maratonami Harrego Pottera hehe.

Maciej to fan kaszkietów. Już samo to jest intrygujące i wyjątkowe. No bo ilu znacie fanów kaszkietów? No właśnie ;) Dzięki temu bez problemu namierzyłem ich na Rynku Podgórskim, gdzie się umówiliśmy. Jeśli dodam do tego fakt, że Natalia miała na głowie stylowy beret a całość dopełniła ich idealnie zgrana stylizacja, to już na „dzień dobry” każdy świadomy swoich umiejętności fotograf wie, że ta sesja musi być sztosem hehe.

To właśnie wtedy przypomniało mi się to stare zdjęcie o którym wspominałem na początku. Oboje wyglądali jak postacie żywcem wyciągnięte i cudem ożywione z tamtego kadru! Na początku poinformowali mnie, że to ich pierwsza sesja zdjęciowa i kompletnie nie wiedzą co robić. Gdybym później ich nie fotografował, pewnie bym w to uwierzył, ale... po nich zupełnie nie było widać tremy! Widać było za to dużo ciepła i serdeczności w momentach gdy się obejmowali. Ich oczy skrzyły się za każdym razem gdy na siebie patrzyli.

Plan był taki aby poruszać się w dość małym obszarze. Słońce raz świeciło, by za chwilę schować się za warstwą chmur, przez co trzeba było działać szybko. Nie oznacza to jednak gnania do utraty tchu. Starałem się starannie wybrać miejsca, ale (jak zawsze mam w zwyczaju) pozostawić sobie też możliwość chwilowego zapomnienia i płynięcia z prądem inspiracji ;)

Kładka Bernatka czy Bulwary Wiślane to miejsca gdzie wykonano już wiele zdjęć. Mimo tego chciałem aby kadry przez nas uchwycone były oryginalne i podnoszące poprzeczkę dla kolejnych twórców. Czy mi się udało? Sami musicie odpowiedzieć na to pytanie ;)

Nadeszła chwila, abym wytłumaczył Wam o co chodziło z tym „Powrotem do przyszłości”. Za moment Natalia z Maciejem wyjadą z Krakowa i zwiążą swoją nową przyszłość w innym miejscu. Prawdopodobnie nawet bardziej oddalonym niż to z którego tutaj przybyli. Podczas tej sesji czułem, że tworzymy ich wspomnienie które będzie towarzyszyło im do końca życia. W dowolnym jego momencie z pewnością przywołają w pamięci to kwietniowe, słoneczne popołudnie nad Wisłą. Jeśli przegapilibyśmy jakiś kadr, on już nigdy nie miałby szansy się powtórzyć! To było trochę tak jakbyśmy w tym wspomnieniu brali udział. Jakbyśmy w czasie rzeczywistym odtwarzali to co latami będzie odbywało się w ich wspomnieniach! Przecież to niesamowicie FANTASTYCZNE! :D

W jednej z części przygód młodego czarodzieja, dyrektor Hogwartu (w sensie Dumbledore ;) ) objaśnia Harremu działanie Myślodsiewni. Dla tych którzy nie wiedzą co to mugole i „vingardium lewiooosa, a nie leviosaaa” objaśnię, że jest to takie naczynie do którego można przerzucić dane wspomnienie, aby w dowolnej chwili móc je odtworzyć. Wiecie, gdy obrabiałem zdjęcia dla Natalii i Macieja, wiedziałem, że galeria z naszej sesji narzeczeńskiej jest jak ta Myślodsiewnia zawierająca ostatnie, najpiękniejsze wspomnienie Krakowa które będzie im już zawsze towarzyszyć, pod każdą szerokością geograficzną ;)

Życzę Wam abyście wzięli swoje różczki i wraz z fotografem tworzyli podczas sesji narzeczeńskiej kadry ukazujące uczucie „Którego Imię Należy Wymawiać”!!! ;)

 

PS. No przecież, że chodzi o MIŁOŚĆ :D

 

-----------------

Zobaczcie też:

  • Jeśli jeszcze nie widzieliście mojego kanału na YouTube to możecie to zrobić TUTAJ
  • Zobaczcie też wpis w którym obalam 5 mitów związanych z sesja narzeczeńską TUTAJ
  • O tym jakie są zalety sesji narzeczeńskiej dowiecie się TUTAJ
  • Co doceniacie podczas sesji? Dowiecie się TUTAJ

 

Sesja narzeczeńska Natalii i Macieja

18 kwietnia 2022