Bywają takie zdjęcia, które nie pozostawiają obojętnym mimo, że teoretycznie nic nas z nimi nie łączy. Wiesz przecież ile razy dziennie scrollujesz Instagram w poszukiwaniu nie wiadomo czego. No właśnie! Cytując słowa piosenki Czesława Niemena „Mam tak samo jak Ty” ;)

 

Już dawno minęły czasy zachwytu kolejnym pięknym zdjęciem (inni mają piękniejsze), kolejnym pięknym miejscem (inni już byli w ciekawszych) i kolejnym pięknym człowiekiem (inni będą jeszcze bardziej fanty and glam). Swoją drogą co do ludzi, to ewidentnie wydaje się, że na świecie pozostali sami „piękni i młodzi” na wakacjach w rajskich okolicznościach przyrody. Przyznasz, że coś co jeszcze chwilę temu było czymś „wooow” dzisiaj już nam trochę spowszedniało. 

 

Powróćmy jednak do zdjęć. Codziennie wykonujemy i wrzucamy do sieci setki… SETKI TYSIĘCY a może i MILIONÓW zdjęć. Im ich więcej, tym łatwiej o to, że te naprawdę wartościowe zginą w tłumie. Zastanów się, ile w swoim telefonie masz aktualnie zdjęć. Setki? Tysiące? Sęki tysięcy? A ile z nich jest naprawdę wartych wspomnienia po latach? A teraz przywołaj w pamięci zdjęcie ze swojego dzieciństwa. Jeśli dodatkowo urodziłeś się w latach 80tych (witaj w klubie!) to było ono prawdopodobnie zrobione na kliszy.  Było już ono kolorowe. Jednak z pewnością było ono WYWOŁANE! Widzisz ile na nim zagięć, plam i przetarć? A może nawet kiedyś zdarzyło Ci się postawić na nim herbatę? ;) I to właśnie nad tymi wyjątkowymi chciałbym się pochylić…

 

Ostatnio podczas jednej z sesji poślubnych, wspominałem dzień ślubu i wesele pary z którą miałem przyjemność pracować. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat pt. „Najlepsze zdjęcie z ich wesela”. Trochę sam sprowokowałem ten temat ale… nie bez celu ;)

 

Czy wiecie ile razy podczas dnia ślubu fotograf naciska spust migawki? U mnie jest to od 4 do 5 tysięcy razy. Równa się to takiej samej ilości wykonanych kadrów. Wyobraźcie sobie jak trudno wybrać te 500 które pary otrzymują w swoim pakiecie. A gdyby tak wybrać tylko jedno? Jedno z całego dnia przepełnionego symbolami, „momentami decydującymi” i wzruszeniami. Tak, nie jest to łatwe, ale… 

 

 

W przypadku TEGO dnia, już w ułamku sekundy po wykonaniu fotografii wiedziałem, że to będzie TA WYJĄTKOWA! Jeśli kiedykolwiek się zakochaliście to powinniście znać to uczucie. Pewnego dnia po prostu uświadamiacie sobie, że TO JEST TO! Czasami nawet wystarczy tzw. „pierwsze spojrzenie” w zupełnie przypadkowej sytuacji i zupełnie przypadkowym miejscu a Wasza przyszłość nabiera zupełnie innego sensu! Tak samo było gdy wykonałem to zdjęcie!

 

 

Podczas wesela, Pary Młode często organizują podziękowania dla rodziców. Zdarza się też, że chcą też uroczyście podziękować nie tylko im ale i świadkom, chrzestnym lub dziadkom. Nie raz pewnie widzieliście prezenty wręczane przez „Młodych” ze wzruszeniem wręczających kwiaty lub upominki, szeptających na ucho „dzięki że jesteście…”. 

 

Tym razem jednak wszystko było BARDZIEJ! Bardziej spektakularnie, bardziej uroczyście i bardziej „wooow”! Pomysł był zaczerpnięty z gali rozdania Oscarów. Wiecie, czerwony dywan, aplauz publiczności, statuetka w dłoni i te kilka chwil gdy wszystkie oczy skierowane są tylko na wyróżnioną osobę. Dobre co? ;) A w realu jeszcze lepsze!!! :D

 

Gdy po kolei wywoływano kolejne osoby, ona stała gdzieś na końcu. Tyle radości i hałasu a ona czekała na swoją kolej. Po czasie dowiedziałem się, że aż rwała się do tego aby wskoczyć na scenę w blasku fleszy! :)

 

W końcu ją wyczytano… BABCIA! Raz dwa i była w objęciach pary młodej. Co im wtedy powiedziała? Niemożliwym było to usłyszeć. Można się tylko domyśleć, że wszystko zawarłoby się w jednym słowie - DZIĘKUJĘ!

 

W tym momencie nadeszła pora aby popatrzeć na scenę ze zdjęcia przez pryzmat znaczeń. Zanim jednak o tym, zadam Ci pytanie - zdjęcia których osób (poza parą młodą) najbardziej lubią wykonywać fotografowie? Odpowiedź brzmi - dzieci i osób starszych! Dlaczego? Dzieci są zawsze słodkie i „tak szybko rosną” a starsi niosą bagaż życiowych doświadczeń i „tak szybko odchodzą”. To byłby za łatwe!!!

 

Tym kimś w centrum kadru mógłby być ktokolwiek z nas! Ktoś dostrzeżony i doceniony. Zbijający piątki niczym lajki pod zdjęciem na insta. Przez chwilę w blasku ale tylko na ułamek sekundy dostrzeżony przez świat który za chwilę znajdzie sobie nowych idoli. No przecież że nie musiałoby się to dziać podczas wesela kogoś bliskiego! Tak naprawdę mogłaby to być jakakolwiek sytuacja życiowa,  w której centrum przez moment byłbyś Ty!

 

Ten kadr idealnie wpisuje się w moją definicję fotografii. Ukazuje dosłownie ułamek sekundy (dokładnie 1/250 sekundy) która wtedy mogła być przez nikogo nie zauważona a dzięki możliwości zatrzymania jej w czasie, stała się nieśmiertelna i ponadczasowa. Chwila gdy stoisz na scenie a reflektor skierowany jest tylko na Ciebie.

 

Gdybym ten post powstał przed epoką social mediów, z pewnością napisałbym że gdy pamięć się zatrze to pozostaną po nas tylko fotografie. W takim wypadku całkiem prawdopodobne, że niektórzy wylądują w pięknej ramce w wyjątkowym miejscu a inni jako ta podstawka pod kubek ;) Nie zmieni się jednak to, że ta mikrosekunda będzie zawsze tym naszym prywatnym „do końca świata i jednym dniem dłużej” a kolejna fotografia jeszcze jednym członkiem orkiestry, która na Titanicu nie przestała grać mimo, że statek powoli staczał się w otchłań ciemnego oceanu.

 

 

Historia jednego zdjęcia
CHWILA

20 listopada 2022