Ceremonia: Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Połańcu

Wesele: Rado Resort Lubaszka

Orkiestra: Anyway Cover Band

Pierwszy taniec: PreceDance Studio Tańca

 

Jadę samochodem. Za oknem przyjemnie świeci słońce a w środku "Małomiasteczkowy" Podsiadłego. Mijam miejscowości których w życiu nie widziałem lecz na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo przyjemnie. Lubię tak jechać w świat przed siebie, śpiewając na głos, bo przecież nikt nie słyszy. Dobry nastrój to wg. mnie klucz do bardzo dobrych kadrów, a tych chcę dzisiaj złapać wiele.

Gdy nawigacja wskazuje 10 min do pierwszego w tym dniu celu, serce zaczyna mocniej bić a nogi lekko się uginają. Jednak gdy widzę pierwsze balony na przydomowym ogrodzeniu, w moment przełączam się w tryb działania.

Konrad (Pan Młody) wita mnie przy wejściu a ja przechodzę od razu na "Ty". Tak też lubię. Wchodząc z aparatem w prywatność dwóch rodzin, stawiam szczerość i uśmiech. To zawsze pomaga. Po 15 minutach pijemy kawę przed domem a mały Leon prowadzi mnie za dom aby pokazać biały namiot przeznaczony na rodzinne imprezy. Tutaj się naciska i tam się świeci. Profeska.

Przygotowania Pana Młodego są jak inicjacja i swego rodzaju rytuał. TO jak wkładanie na siebie zbroi która dzisiaj nie będzie przeznaczona do walki, lecz na paradę z wybranką serca. Spinki, krawat, zegarek, buty. To nieodłączne elementy stroju. Gdy dopinany jest guzik marynarki, do Konrada dociera że nadeszła już pora. Ostatnie poprawki pod czujnym okiem brata i przybita piątka, czyli "kości zostały rzucone"!

 

 

W międzyczasie wzruszająca chwila. Pojawia się maleństwo, które przyszło na świat kilka dni temu i cyk! Jego pierwsze w życiu zdjęcie! Moje zdjęcie... Duma level hard :)

 

 

Kilka kilometrów dalej rozpoczynamy przygotowania Ani czyli Pani Młodej. Już przy wejściu do bloku można dostrzec lekkie zamieszanie gdy ekipa z podwórka (średnia wieku 7 lat) przygotowuje swoją niespodziankę.

 

 

W środku zastaję dobrych, choć bardzo przejętych, ludzi. Piękna suknia rzuca się w oczy jako pierwsza, wraz z niemal instagramowym stołem z przygotowanymi wcześniej dodatkami. Nad wszystkim czuwa On. To zawsze dobry znak. Ufam - musi być dobrze!

 

 

Błogosławieństwo. Ustawiam się z boku, niemal przy okazji. To czas głównie dla rodziców którzy "oddają" swoje dziecko pod opiekę innej osobie. Dobre słowo i modlitwa - zostaną z Młodą Parą już na zawsze. I łzy. Najszczersze.

 

Z melancholii budzi wszystkich wiwatująca grupa dzieciaków która na prędce zorganizowała przed blokiem bramę. Serce z płatków róż usypane na chodniku dopełniło efektu WOW! Po życzeniach, wystrzeliły w powietrze słodkości a radości nie było końca! Tymczasem Ania i Konrad z ekscytacją i błyskiem w oczach, ruszyli czarnym Jaguarem do kościoła.

 

Trochę przed nim postali (przedłużał się wcześniejszy ślub) i dzięki temu miałem chwilę na zdjęcia okolicy kościoła

 

 

Chciałoby się rzec "światła, kamera, akcja!" gdy Ania, prowadzona przed ołtarz przez tatę, szła w stronę swojego przyszłego męża. Wszyscy wstrzymali oddech gdy podeszła do niego, pękającego z dumy.

Atmosfera wyczekiwania narastała. Każda sekunda, każde coraz szybsze uderzenie serca, każde spojrzenie świadczyły, że zbliża się TEN moment!

 

 

"I ślubuję Ci... Oraz że Cię nie opuszczę, aż do śmierci...". Koniec starego, początek nowego życia. Drogi które dotąd wiodły oddzielnym torem, właśnie połączyły się w jedną. Te dwa najszczęśliwsze uśmiechy, niczym słońce wpadające przez szkła witraży, mieniły się najpiękniejszymi emocjami. Każdy z obecnych był pewien, że TU ZAMIESZKAŁA MIŁOŚĆ!

 

 

Rado Resort Lubaszka to ośrodek wprost stworzony do wszelkiego rodzaju imprez jak i wypoczynku. To tutaj Ania i Konrad zaprosili swoich gości aby wspólnie celebrować ten cudowny czas.

 

 

Chleb, sól, toast i moment na który zawsze czekam z podekscytowaniem - pierwszy taniec. Podczas tego tańca zawsze poluję na ten jeden, robiący różnicę kadr. Nie inaczej było i tym razem. Moment, confetti z "pukawek", światło i Para Młoda. Sekunda do której później wracać będę wielokrotnie. To zdjęcie to kwintesencja tego dnia. Oni, niczym gwiazdy podczas swojego popisowego tańca. "This is it Mister!"

 

 

Jeśli tylko pogoda na to pozwala, staram się wyjść z Parą na 15 minutową mini sesję podczas wesela. To chwila nie tylko na piękne, pełne emocji zdjęcia (najczęściej podczas zachodu słońca) ale i wytchnienie, złapanie oddechu dla Nich. To czas, gdy w końcu zostają razem. Nie trwa on długo ale jest im potrzebny. Te uśmiechy warte są każdej minuty spędzonej w lasku przed ośrodkiem. Chwilo trwaj!

 

 

Mawiają że "miłość jest słodka". Jeśli to prawda, to musi być taka jak weselny tort! Race, uroczysty wjazd na środek sali. I te dylematy pt. kto i w jaki sposób powinien go kroić. O tym jak wiele słodyczy miał w sobie, przekonałem się jeszcze zanim wylądował na moim talerzu. Miny Młodych mówiły wszystko - DELICJE!:)

 

 

W zasadzie ten teks mógłby skończyć się po oczepinach, podczas których ślepy los wybrał nową "Młodą Parę" gdyby nie jedno wydarzenie które rozbiło bank - piosenka zaśpiewana przez Anię  dla rodziców, gości i swojego męża. Te kilka minut wzruszenia, okraszonych pięknym śpiewem, z pewnością przejdzie do historii nowopowstałej Rodziny. Widok pękającego z dumy Konrada - BEZCENNY!

 

"I ja tam byłem, chleb jadłem i wino piłem". Wracając nazajutrz autostradą, słuchając tej samej płyty w tych samych przeciwsłonecznych okularach, nuciłem z zadowoleniem słowa piosenki "ten małomiasteczkowy hit, i małomiasteczkowe słowa...". Kolejna misja zakończona sukcesem! :)

G.

Ania i Konrad

13 października 2020